|
Wycieczka nr 5 Beskid Makowski - Przez pasmo Koskowej Góry |
2 VII 2006 |
|
Przewodnik kol. Urszula Kocik Kierownik kol. Teresa Dumańska |
|
| Nastał czas wakacyjnego odpoczynku, lecz nie dla Hulajduszy, która wędrowała ścieżkami Beskidu Makowskiego. Pasmo to należy do rzadko odwiedzanych przez turystów, dlatego tam postanowiliśmy poprowadzić jedną z naszych wycieczek. Start nastąpił w niedzielny poranek spod hotelu Tarnovia, gdzie czekał na nas p. Wojtek i jego magiczna, niemalże latająca maszyna. Wraz z nurtem rzeki Raby i jednym z jej dopływów dotarliśmy do miejscowości Bienkówka, skąd niebieskim szlakiem dotarliśmy na szczyt Koskowej Góry (874 m n.p.m.). Nasze oczy napawały się wspaniałymi panoramami Beskidów, a nasze podniebienia smakiem borówek. Lecz to nie wszystko. Nasz ukochany Prezes Leszek (dla przyjaciół Lechosław) z dumą prezentował nowe szaty prezesa. Nadeszła pora by ruszyć żółtym szlakiem ku dolinie Raby. Czekało na nas jeszcze ponad 5 godzin marszu i czekał na nas kolejny szczyt – Kotoń (868 m n.p.m.). Przed zejściem do Pcima odpoczywaliśmy na jednej z polan. Niektórzy z nas posilali się, inni podziwiali widoki szczytów Beskidu Wyspowego i Gorców. Majestatycznie prezentował się Szczebel i Turbacz. Byli też i tacy, których zmorzył sen... Dotarliśmy do Pcimia, gdzie na kampingu oczekiwało na nas jadło i różnorodny napitek. W menu królowały brązowe, smakowicie przypieczone kiełbaski. Od tej chwili niektórzy uczestnicy wyprawy marzyli od samego początku. No i jak nie wierzyć w to, że się spełniają. Drogi Czytelniku, jeśli chcesz zdegustować naszą hulajduszowską kiełbaskę, najbliższą okazję masz 23 lipca w trakcie wycieczki w Beskid Wyspowy, na którą Cię serdecznie zapraszamy. | |