Wycieczka nr 1 Szlakiem kościołów Jana Sas-Zubrzyckiego
po Ziemi Tarnowskiej

8 III 2008

Przewodnik kol. Teresa Dumańska

 

Hulaj Dusza rozpoczęła następny rok turystyczny! Wykorzystując dwa preteksty świętowania – 8 marca i przywitanie wiosny – wyruszyliśmy trochę nietypowo, bo krajoznawczo, w Polskę. Ta Polska to wprawdzie tylko kilka miejscowości wzdłuż Uszwicy aż do jej ujścia do Wisły, ale co ta Uszwica potrafi!!!  Czy aby nie uległ jej urokowi i sile słynny polski architekt z przełomu XIX i XX wieku Jan Sas-Zubrzycki, że na północ od gościńca cesarskiego wybudował cztery monumentalne kościoły: w Szczepanowie u św. Stanisława połączył stary, długoszowski obiekt z nowym, strzelistym gmachem tworząc wspaniałe sanktuarium godne patrona Polski.

Druga budowla to kościół parafialny w Bielczy pw. Matki Bożej Anielskiej, zaprojektowany w stylu neoromańsko-neogotyckim. Już z dala widać jego potężną sylwetkę górującą nad płaską okolicą a jego wnętrze utrzymane w jasnych kolorach i dobrze doświetlone przez duże okna sprawia, że czujemy się w świątyni bezpiecznie i radośnie.

Następne dzieło architekta to świątynia w Borzęcinie Górnym. Tutaj miał on za zadanie rozbudować istniejący już obiekt. Powiększył on budowlę o zakrystię, kaplicę i od zachodu o potężną wieżę. I w ten sposób powstała świątynia w stylu eklektycznym, z nikłymi śladami pozostałości architektury barokowej ale z licznymi elementami architektonicznymi zdobiącymi budowlę.

I ostatni przez nas zwiedzany zabytek to kościół w Szczurowej. Potężna dwuwieżowa  budowla stojąca przy głównej drodze biegnącej przez miejscowość, otoczona ogrodzeniem z wkomponowanymi weń postaciami świętych strzegącymi świątyni, niestety ulega negatywnym skutkom naszej cywilizacji – wybudowana na niestabilnym podłożu pęka od drgań wywołanych przez przejeżdżające ulicą samochody. Wnętrze świątyni – jakże odmienne od tego, jakie widzieliśmy w Bielczy – zwraca naszą uwagę elegancją dekoracji malarskiej i jednorodnością wyposażenia neogotyckiego. Być może trzeba by kolory na ścianach odświeżyć ale w tej chwili gospodarz świątyni musi pilnie myśleć o pękających murach. Trzymamy za niego i jego parafian kciuki!

Ze Szczurowej pojechaliśmy do Górki nad Wisłą i tam wśród salw śmiechu oddaliśmy się pogańskiemu zwyczajowi pożegnania zimy (czyżby na nic wizyta w czterech kościołach?!). Panna Marzanna wylądowała w nurcie Wisły ale nie bardzo jej było śpieszno do Gdańska – była groźba, że zima powróci rada, na szczęście nasz dzielny Kamil żerdzią przekonał Marzannę do nurtowej podróży! Tarnów ma załatwioną wiosnę od zaraz!!!

Pozostała nam jeszcze jedna uroczystość do świętowania. Już w autokarze uczestnicy wycieczki zostali zmuszeni do wysłuchania historii wyróżniania na czerwono w kalendarzu Dnia Kobiet. Pojawiło się także kilku argumentów za i przeciw temu świętu a drugą część babskiej fety odbyliśmy po upieczeniu kiełbasek nad ogniskiem w lesie na Dwudniakach. A więc dla każdej uczestniczki wycieczki był czerwony goździk i, za pokwitowaniem na liście, namiastka rajstop uniwersalnych w postaci podkolanówek-antygwałtów. Tradycji stało się zadość! (chyba?!).

Pozostały jeszcze do wzięcia niespodzianki, jakie kierownictwo wycieczki przygotowało zamiast tradycyjnego do tej pory losowania numerów. Trzeba było się trochę potrudzić (poskakać, poczytać, pojeść, pobiegać) aby je zdobyć. Ale śmiechu było co niemiara!

Takie jest zdanie kierownictwa wycieczki w osobach Uli Kocik i Tereni Dumańskiej. A jakie są Państwa wrażenia? Mamy nadzieję, że nie wystraszyliśmy naszych sympatyków i już wkrótce, bo 13 kwietnia, zobaczymy się na następnej wycieczce z Hulaj Duszą. Tym razem sprawdzimy w Muzeum Przemysłu Naftowego w Bóbrce, dlaczego Galicja nie stała się drugą Arabią Saudyjską, odwiedzimy św. Jana z Dukli w jego pustelni wędrując w kierunku Chyrowej. A więc do zobaczenia!!!

 

   

 

  

Powrót