Wycieczka 7 Zagadki państwa Muszyńskiego. Trasa po Beskidzie Niskim (Bieliczna – Przeł. Pułaskiego – Lackowa – Tylicz)

9 VIII 2009

 

Nad Bieliczna trawa aż po pas,
Nad Bieliczna Lackowa stoi w chmurach,
Nad Bieliczna rosną lasy pełne malin i borówek
Nad Bieliczna płacze dobry Bóg.

K. Kleszcz  W Bielicznej.

                I stało się. 9 sierpnia 2009 roku Hulajduszki wybrały się by zdobyć najwyższą górę polskiej części Beskidu Niskiego - Lackową (997 m). Jej nazwa wywodzi się od imienia Łacko. Zanim jednak nasza wycieczka dotarła do podnóży Lackowej zwiedziliśmy malowniczą cerkiew p.w. św. Michała Archanioła, zbudowaną w 1830 roku w Brunarach Wyżnich. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy z przełęczy Beskid. Przed nami ukazała się Królowa Beskidu Niskiego, która odcinała się wyraźnie od nieba. Z początku tuż za przełęczą droga wiodła łagodnie pod górę, jednak po kilku minutach zbocze poczęło falować i nagle stanęło dęba. Rozpoczęliśmy wspinaczkę poprzez najsłynniejsze podejście w Beskidzie Niskim, bowiem średnie nachylenie zbocza sięga tu ponad trzydziestu stopni, a miejscami występuje skalna wspinaczka. Powolutku, powolutku wszyscy uczestnicy dotarli na szczyt. W tym miejscu zapewne rozległy by się zasłużone brawa. I tak powinno być moi wspaniali zdobywcy Lackowej. Ze szczytu  zeszliśmy do doliny Bielicznej. To właśnie ta Bieliczna z piosenki K. Kleszcza. Obecnie jest to opuszczona dolinka, w której do czasów wysiedleń mieściła się łemkowska wieś. Jedyną pozostałością jest cerkiew z 1736 r. podniesiona z ruin staraniem ks. Mieczysława Czekaja. Byliśmy urzeczeni niezwykłą urodą tego miejsca. Zapewne gdyby dojazd był lepszy, roiłoby się tu od turystów i wczasowiczów. Dolina Bielicznej to istna oaza ciszy i spokoju. Ciężko było nam się rozstawać z tym miejscem, w którym żyć nie umierać. Opuszczając ją każden uczestnik wzdychał Ach jak przyjemnie tu było. Z Bielicznej dotarliśmy do Izb, gdzie w ośrodku o wdzięcznie brzmiącej nazwie Końska Dolina odbyło się słynne hulajduszowe ognisko. Tu przy wtórze piosenek i w doskonałych humorach spędziliśmy bardzo miłe chwile. Dodatkową atrakcję stanowiły konkursy, które zorganizowało kierownictwo wycieczki. Tak wyglądała nasza kolejna wycieczka. Warto nadmienić, że była ona debiutem przewodnickim naszej koleżanki Bernadetty. Wspaniałym debiutem. Braaawo Benia !!! . Szybko minęła nam ta wycieczka. Jej podsumowaniem niech będą słowa piosenki:

Tysiące dróg mam za sobą już
Spocone czoło pokrywa kurz.
Lecz ciągle idę, woła mnie mój szlak,
Na polnej drodze pozdrawiam wiatr.
Czasem w strumieniu przemyję twarz
A przed zaśnięciem pytam o drogę gwiazd

Dziś nie pozostaje nic innego jak zaprosić Państwa na kolejną wyprawę z naszym kołem. Tym razem gwiazdy wskazały nam na Góry Słone. W czasie wycieczki nie zabraknie atrakcji. Zwiedzimy skansen w Sanoku, szybowisko w Bezmiechowej oraz ruiny zamku na górze Sobień. Serdecznie zapraszamy 13 września. Proszę pamiętać, że TRZYNASTKA nie zawsze bywa pechowa… . Barbara Jagiencarz - Starzec.

 

 

 

 

 

Powrót