|
Wycieczka 8 Góry Słone. Zwiedzanie Skansenu w Sanoku, zamku Sobień i szybowiska w Bezmiechowej |
13 IX2009 |
|
|
|
|
Rzadko się zdarza niebo pochmurne Gdy Hulajduszki wyruszają w turnee, Nawet gdy chmurki i mgła nas rano witają To jednak w ciągu dnia niebo odsłaniają. Dzisiaj jedziemy zwiedzać skansen w Sanoku, Lidka i Ula witają nas jak w amoku, Wraz z Tadeuszem kierowcą Stanowią dla nas „władzę” pewną i mocną. Ula przekazuje nam cenne opowieści, Jakie historia ziemi jasielsko-krośnieńsko-sanockiej w sobie mieści, Wzrok Uli bezwiednie ku oknom ucieka, Myśli się kłębią, czy nas przypadkiem deszczowa pogoda nie czeka. W czasie jazdy jedni uważnie opowieści Uli słuchają, Inni wczesno-ranne wstawanie odsypiają. Atmosfera jest raczej niemrawa Chodzi o to, czy aura będzie dla hulajduszków łaskawa. A tymczasem mgła opadła zupełnie I było podczas zwiedzania skansenu w zakresie pogody przyjemnie, W dwóch grupach zwiedzaliśmy domy polskie i rusińskie, kościoły, Przy czym jedna grupa miała odcień poważny a druga wesoły. Odcienie te zależały od tego, Jakiego grupie przydzielono przewodnika skansenowego. W drugiej przewodnik miał charakter rozrywkowy Oprowadzał grupę w stylu komediowym. Pierwszy wprowadził zwiedzania inny sposób, Dlatego miał w grupie znacznie mniej osób. Szybko się bowiem to rozeszło I wiele osób z pierwszej do drugiej grupy przeszło. W południe, kiedy zwiedzaliśmy piękne centrum Sanoka Słońce już nie było w obłokach. Odsłoniło nam Góry Słonne, Które rano były zamglone. Możemy do tego dodać jeszcze Mając na uwadze, że w Tarnowie zmagają się z deszczem, Że w hulajduszach jest jakaś siła magiczna, Kiedy wyjadą z Tarnowa , na trasie robi się pogoda śliczna . Na szczycie Bezmiechowej pali się nasze ognisko, Szybowce latają obok nas blisko, Kiełbaski jak nigdy smakują A humory z każdym piwem coraz bardziej dopisują. Przy ognisku nie było piosenek rajdowych, Ale za to kilka konkursów zabawowych, W których panowie się chwalili, jacy są wygodni, Wysocy i seksowni. Pani Wandzia czwartą rocznicę dwudziestych urodzin obchodzi, I stwierdziła, że nic nie postawić z tej okazji się nie godzi. Kiedy w imieniu hulajduszów Basia życzenia Wandzi złożyła, Ta z dumą wielką butelkę – nie pustą – postawiła. Po godzinie 16-tej kończy się nasz przeplatany słońcem dzień, Jeszcze jedziemy na zamek Sobień, Zobaczyć stare ruiny zamku A potem ze śpiewem wracamy do naszych domków. Uli i Lidce za ciekawy program dziękujemy, I z niecierpliwością na październikowy Hulajduszów wyjazd oczekujemy.
PS. Kiedy oglądamy piękną panoramę Sanu z punktu widokowego, Przemknęła błyskawica z odgłosem wyładowania atmosferycznego. To dla nas od Opatrzności znak, Że kończy się nasz pogodowy dzisiejszy fart!
J.F.
|
|
|
|
|